http://aksinicoffeepainting.art-madam.pl/

<- zapraszam na zakupy :) malunki kawą; a blog dotyczy lektur i tzw codzienności matki na macierzyńskim - bo za szybko ten czas mija, bym miała nie notować ;)

„Nowa historia ewolucji człowieka” Robin Dunbar

ale spokojnie, edycja studencka, więc mam wrażenie że dla hm, ludzi z lekkim upośledzeniem. Nic to, wersja krótka i lekka. Dobrze się czyta. A nowinek w niej, aż się człek chce, wręcz musi, podzielić z bliźnimi…. – A wiesz, że DNA w mitochondriach dziedziczy się tylko po matce, w całości i w ten sposób można prześledzić u dowolnej kobiety jej…

Kobiecy punkt widzenia – a raczej jego brak

Zasadniczo się nie czepiam. Przeczytałam „Wyznaję” Cabre z przyjemnością. Niemniej nie rozumiem, dlaczego akurat ta książka została określona jako „przełom”, „monumentalna” i wszystkiemi superlatywami, które przychodzą do głowy tym, którzy czytać lubią. Do brzegu. Te dziwne machinacje -narrator/bohater/autor/muzyk – wspaniale zostały rozwinięte w „Doktorze Faustusie”. Hiszpańska inkwizycja w zderzeniu z brutalnością XX w to z kolei Dostojewski. Dorastanie chłopca w…

Rybcia

Zaczęło się od wizyty teściówki. Z jakiś przyczyn Łotra zaczęła wyć okrutnie na samą próbę zapięcia w wózku. Niby nic dziwnego, pogoda ohydna, szaruga – ale ona dotąd uwielbiała spacery nawet w deszczu. Lecz po spacerze z babcią, z którego wróciła zalana łzami [O jessu, ja nie wiem co się z tym dzieckiem dzieje, no może głodna, o jessu, czemu…

Szatanna ma otóż nową ksywę.

Jako, że wygląda niby radosna beczka rumu, gdy tak kolebie się na krótkich nóżkach, uznaliśmy, że ma w sobie coś z pijanego żeglarza w czasie sztormu, a jedyna szanta, którą znają absolutnie wszyscy, to szanta o łotrze, więc została łotrem. What shall we do with a drunken sailor, What shall we do with a drunken sailor, What shall we do…

„Dzikie Łabędzie – trzy córki Chin” Jung Chang

Babka miała krępowane stopy, matka wierzyła w komunizm, zanim stało się to jedynym sposobem życia, autorka przestała wierzyć w Mao, obserwując tragedie wkoło. Wspaniały zapis życia w maoistycznych Chinach. Autorka wiele przeszła, lecz nie skupiła się na własnych cierpieniach, naświetliła sytuację zwykłych obywateli. Ponadto, gdy koszmar zdawał się już nie do zniesienia, umiejętnie zmienia temat, wprowadza lżejszy ton czy rozważania…

wesele się odbyło…

ale najpierw była msza – w kościele w Złotoryi – sam kościół zabytkowy, pyszny, a ksiądz w sile wieku, wygłosił zgrabne, do rzeczy kazanie, całość poprowadził sprawnie, mnie trochę wrażenie psuły gitarowe dźwięki i ina melodyka, całość brzmiała jak drużyna harcerska… i fotograf. Drażni mnie wchodzenie na ołtarz w czasie mszy, ale usłyszałam, że jestem niedzisiejsza. Moja niedzisiejszość potwierdziła się…

„Agonia dźwieków” Jaume Cabre

W bibliotece, oddając „Głosy”, radośnie zawołałam, że chcę jeszcze tego autora, jeszcze, ile tylko mają, więc uśmiechnięta bibliotekarka zaprowadziła mnie przed regał, gdzie kilka tomów się pyszniło, zanurkowałam i zaczęłam wybierać, bo wiadomo, jedno miejsce z sześciu możliwych trzeba zarezerwować na komiks, zatem teraz „Agonia”… w czasie, gdy się zastanawiałam, wpadł na mnie jakiś człowiek i zaczął wydawać dźwięki. Człowiek…

- Ale jak to?!

zaniemówiłam z wrażenia. Na chwilę znaczy. Potem kontynuowałam. – Jest listopad, w kościele zimno, jak nie przymierzając w psiarni i ja mam iść ubrana już jak na wesele, bo po mszy jesteśmy wrzucani do autobusu i odjazd kilka kilometrów? Ja zamarznę!!! – Nie marudź, przecież płaszcz będziesz miała na sobie. – I buty. – uniosłam taneczne trzewiki celem instruktażu, bo…

„Rój” Laline Paull

Ładna okładka, przez nięwłaśnie sięgnęłam, złoty wizerunek pszczoły robotnicy wpisany w plaster miodu. Co prawda jakaś pani Puzyńska straszyła z tejże okładki, że to Folwark zwierzęcy XXI w ale postanowiłam zignorować przestrogę, ponieważ pani Atwood lakonicznie stwierdziła, że lektura jest wciągająca. Ta ostatnia pani miała rację. Pani Puzyńska chyba zapomniała, o czym był Folwark. A „Rój”? Jes opowieścią o ulu,…

Must have młodej matki

Młodej stażem, źeby nie było, że się bezczelnie odmładzam. Powiedzą ci, matko, że potrzebujesz  poduchy – rogala. Albo wagonu paracetamolu. Worek melisy ktoś podrzuci. Owszem, wszystko to potrzebne, nie mówię, że nie. Ale co naprawdę spędza sen z powiek matki? Pomijając autyzm spowodowany szczepionkami, bo na to wpływu raczej nie ma żadna z mam, szczepionki są koniecznością i basta. Cóż…